chatgpt image 25 sty 2026 o 22 34 15

Te obligacje skarbowe wygrywają w 2026. Sprawdź zanim kupisz

Wchodzimy w nowy rok w bardzo ciekawym momencie dla rynku długu. Z jednej strony coraz więcej wskazuje na to, że cykl wysokich stóp procentowych mamy już za sobą. Inflacja wyraźnie wyhamowała, a rynek zaczyna wyceniać dalsze obniżki stóp procentowych w kolejnych kwartałach. Z drugiej strony Ministerstwo Finansów, rozpoczynając sprzedaż obligacji oszczędnościowych w styczniu, nie obniżyło ani oprocentowania początkowego, ani marż.

To połączenie jest kluczowe. Oznacza bowiem, że inwestor indywidualny dostaje dziś możliwość zablokowania relatywnie atrakcyjnych warunków w momencie, gdy perspektywa rynkowa zaczyna się zmieniać. I właśnie dlatego styczeń 2026 nie jest zwykłym kolejnym miesiącem sprzedaży obligacji, ale momentem strategicznym – szczególnie dla osób, które myślą o stabilizacji portfela albo o długim horyzoncie, takim jak emerytura.

Poniżej pokażę Ci mój portfel obligacyjny, porównam wszystkie dostępne obligacje skarbowe i przeanalizujemy symulację zysku na kwocie 10 000 zł.

Jaki jest obecny kontekst rynkowy?

Rok 2025 był dla wielu inwestorów okresem obfitującym w dużą zmienność. Ogromne wahania na rynkach akcji i coraz słabsze oferty na depozyty bankowe sprawiły, że obligacje skarbowe kolejny rok z rzędu były bezpieczną przystanią dla kapitału.

W 2026 inflacja może znaleźć się blisko celu Narodowego Banku Polskiego – czyli 2,5%. Stopy procentowe — choć wciąż relatywnie wysokie — będą najprawdopodobniej dalej obniżane. Pytanie tylko jak szybko i jak głębokie obniżki to będą. W takim otoczeniu coraz mniej sensu ma gonienie za chwilowo wysokim oprocentowaniem, a coraz większego znaczenia nabiera konstrukcja obligacji, wysokość marży oraz sposób naliczania odsetek.

W tym roku – po kilkuletnim okresie wysokiej inflacji i oprocentowania – obligacje skarbowe będą wracać do pełnienia swojej podstawowej funkcji – zapewnienia przewidywalności, spokoju i realnej ochrony siły nabywczej kapitału.

Jak wygląda mój prywatny portfel obligacyjny?

Zanim przejdziemy do szczegółowej analizy papierów dłużnych oferowanych przez Skarb Państwa, chcę pokazać, jak obligacje funkcjonują w moim portfelu.

W październiku 2025 roku kupiłem rodzinne obligacje ROD za 50 000 złotych. Była to decyzja stricte długoterminowa. Nie pod bieżący wynik, nie pod spekulację na inflacji w kolejnym roku, ale pod zabezpieczenie kapitału na ponad dekadę, z najwyższą dostępną marżą inflacyjną wynoszącą 2,5%.

zrzut ekranu 2026 01 25 o 22.11.14

Równolegle, od lipca 2025 roku, co miesiąc kupuję obligacje EDO w ramach konta IKE-Obligacje, przeznaczając na ten cel 400 zł miesięcznie w ramach portfela 800+. To podejście pokazuje, że obligacje nie muszą być kupowane jednorazowo dużą kwotą. Regularność, brak emocji i kapitalizacja odsetek w długim terminie robią ogromną różnicę.

Te dwie decyzje łączy jedno: czas działa na moją korzyść, a nie przeciwko mnie. Kupując ROD za większą kwotę, świadomie zaakceptowałem mniejszą płynność w zamian za bardzo mocną ochronę przed inflacją. Kupując EDO co miesiąc, w praktyce buduję pozycję tak, jak buduje się portfel emerytalny — spokojnie, konsekwentnie i bez presji. Dodatkowo, zastosowanie miesięcznych wpłat czy jak kto woli schodkowania, pozwoli mi otrzymywać wypłaty z obligacji, po ich zakończeniu, również w odstępie miesięcznym.

Jakie obligacje skarbowe wybrać w zależności od Twojego celu?

Zanim przejdziemy do szczegółów, warto podzielić dostępne papiery na trzy główne grupy:

  • Płynność: Obligacje OTS i TOS dla osób szukających bezpiecznego parkingu dla gotówki.
  • Stabilizacja: Obligacje ROR i DOR dla tych, którzy chcą regularnych wypłat odsetek.
  • Ochrona przed inflacją: Obligacje COI, EDO, ROS i ROD – fundament budowy kapitału w długim terminie.

Żeby nie mieszać wszystkiego w jednym worku, obligacje dzielę zawsze na te trzy kategorie. Ten podział od razu odpowiada na pytanie: po co kupuję ten instrument i czego od niego oczekuję.

Obligacje stałoprocentowe

Zacznijmy od obligacji stałoprocentowych. Do tej grupy należą OTS i TOS. OTS, czyli obligacje trzymiesięczne oprocentowane na 2,50% rocznie, pełnią funkcję parkingu dla gotówki. To nie jest narzędzie do budowania majątku, ale do bezpiecznego przetrzymania środków na krótki czas.

Znacznie ciekawsze są obligacje trzyletnie TOS z oprocentowaniem 4,65% i kapitalizacją odsetek. W środowisku potencjalnych obniżek stóp pozwalają one zamrozić obecne warunki i zapewnić stabilny, przewidywalny wynik. Warto jednak pamiętać, że obligacje stałoprocentowe nie są ochroną przed inflacją — ich siła polega na przewidywalności, a nie na indeksacji.

Obligacje zmiennoprocentowe

Druga grupa obligacji to obligacje zmiennoprocentowe. ROR i DOR to instrumenty dłużne, których oprocentowanie zależy od stopy referencyjnej NBP. W styczniu oprocentowanie w pierwszym miesiącu wynosi odpowiednio 4,25% dla ROR i 4,40% dla DOR. Dalej oprocentowanie zmienia się co miesiąc i jest liczone jako stopa NBP plus marża: 0,00% w przypadku ROR oraz 0,15% w przypadku DOR.

To instrumenty dla osób, które chcą regularnych wypłat odsetek „do ręki” i większego poczucia płynności. Trzyba jednak jasno powiedzieć, że w scenariuszu spadających stóp procentowych ich oprocentowanie będzie stopniowo maleć. Dlatego ja traktowałbym je bardziej jako narzędzie operacyjne — alternatywę dla lokaty — niż fundament portfela.

Obligacje indeksowane inflacją

Przejdźmy teraz do trzeciej kategorii – obligacji indeksowanych inflacją. W tej grupie Skarb Państwa oferuje COI, EDO oraz rodzinne ROS i ROD. Ich mechanizm opiera się na prostym założeniu: w pierwszym roku dostajemy oprocentowanie startowe, a w kolejnych latach inflację powiększoną o stałą marżę. W styczniowej ofercie marże wynoszą: 5% w pierwszym roku i marża 1,50% dla COI, 5,6% na start i marża 2,00% dla EDO, odpowiednio 5,2% i marża 2,00% dla ROS oraz najwyższe oprocentowanie ze wszystkich w pierwszym okresie składkowym 5,85% a następnie marża 2,50% dla obligacji ROD.

To rozwiązanie jest szczególnie atrakcyjne dlatego, że przenosi ryzyko inflacji z inwestora na emitenta. Niezależnie od tego, czy inflacja będzie niższa, czy wyższa od oczekiwań, realna wartość kapitału jest chroniona, a inwestor zachowuje dodatnią stopę zwrotu ponad inflację. W praktyce oznacza to spokojne budowanie siły nabywczej pieniędzy bez konieczności przewidywania scenariuszy makroekonomicznych.

zrzut ekranu 2026 01 25 o 22.13.18

Różnice między tymi seriami są jednak fundamentalne. COI wypłacają odsetki co roku, więc nie ma tu procentu składanego. EDO oraz obligacje rodzinne mają kapitalizację, czyli odsetki dopisują się do kapitału i zaczynają pracować dalej. I to jest powód, dla którego w długim terminie te serie potrafią budować wynik dużo szybciej, niż sugerowałoby samo oprocentowanie w pierwszym roku.

Ile dokładnie zarobi Twoje 10 000 PLN?

Spójrzmy teraz na konkretne liczby, które najlepiej pokazują, jak pracuje 10 000 złotych w zależności od tego, który typ obligacji wybierzecie. Przygotowałem zestawienie uwzględniające aktualną ofertę oraz prognozy inflacji i stóp procentowych. Wszystkie kwoty, które widzicie w ostatniej kolumnie, to realny zysk na rękę, czyli kwota po potrąceniu 19% podatku Belki. To zestawienie bardzo wyraźnie pokazuje, że czas trwania inwestycji ma kolosalne znaczenie dla końcowego wyniku.

zrzut ekranu 2026 01 25 o 22.25.03

Przy najkrótszych obligacjach trzymiesięcznych zarobicie zaledwie 50 złotych, co sprawia, że są one raczej alternatywą dla trzymania gotówki w portfelu niż realnym sposobem na pomnażanie majątku. Z kolei obligacje roczne i dwuletnie oferują zysk na poziomie od 340 do ponad 700 złotych, ale pamiętajcie, że to scenariusz zakładający stabilne stopy procentowe.

Najciekawiej robi się w środkowej części tabeli, gdzie możemy porównać obligacje trzyletnie TOS i czteroletnie COI. Trzyletnie obligacje stałoprocentowe dają zarobić ponad 1 180 złotych. Zwróćcie uwagę, jak blisko tego wyniku są obligacje czteroletnie, które wypracowują 1 377 złotych. Mimo że w czteroletnich COI zamrażacie kapitał o rok dłużej, ich przewaga nad TOS-ami nie jest tak duża, jak można by przypuszczać. Wynika to z faktu, o którym wspominałem wcześniej: w obligacjach czteroletnich odsetki są wypłacane co roku i nie pracują dalej, podczas gdy w TOS-ach każda złotówka zysku zostaje w inwestycji i zarabia na siebie. To pokazuje, że mechanizm kapitalizacji w obligacjach trzyletnich jest na tyle silny, że niemal goni zysk z inwestycji czteroletniej, która nie posiada procentu składanego.

Prawdziwa przepaść widoczna jest jednak przy obligacjach dziesięcioletnich i dwunastoletnich. Tutaj 10 000 złotych po pełnym okresie potrafi wypracować od 4 600 do nawet 6 500 złotych czystego zysku. W przypadku dwunastolatek końcowa suma na koncie jest o ponad połowę większa niż kwota, którą wpłaciliście na początku. Dzieje się tak dzięki połączeniu najwyższej na rynku marży z potęgą procentu składanego trwającego ponad dekadę. W długim terminie marża i sposób dopisywania odsetek są znacznie ważniejsze niż to, ile obligacja płaci w samym pierwszym roku. To właśnie dlatego w moim portfelu stawiam na instrumenty długoterminowe, bo tam matematyka zysku działa najbardziej na korzyść inwestora.

zrzut ekranu 2026 01 25 o 22.26.44

Dlaczego warto wykorzystać IKE i IKZE jako opakowanie dla obligacji?

Skoro widzimy już, że długi termin i mechanizm dopisywania odsetek robią największą robotę, to pojawia się pytanie – gdzie kupować obligacje, żeby nie oddawać części zysku w postaci podatku? Bo sama obligacja to jedno, ale „opakowanie” podatkowe potrafi jeszcze bardziej wzmocnić wynik.

Są dwa instrumenty stworzone specjalnie do tego celu: Indywidualne Konto Emerytalne oraz Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego. W 2026 roku limit wpłat na IKE wynosi 28 260 zł, a na IKZE 11 304 zł. Kupując obligacje przez IKE lub IKZE, nie płacisz podatku Belki od zysków. I to realnie zwiększa wynik w długim terminie, szczególnie przy seriach, które budują zysk latami.

Na IKE-Obligacje i IKZE-Obligacje kupisz papiery dłużne 1-, 2-, 3-, 4- oraz 10-letnie. Natomiast obligacje rodzinne ROS i ROD nie są dostępne w ramach tych kont, bo to osobna, preferencyjna oferta dla beneficjentów programu 800+.

zrzut ekranu 2026 01 25 o 22.27.54

A zatem jeśli budujesz portfel emerytalny i chcesz wykorzystać przewagę podatkową, to logicznym wyborem są przede wszystkim COI i EDO w ramach IKE lub IKZE. A jeśli masz dostęp do obligacji rodzinnych, to one mogą być dodatkową warstwą długoterminowej ochrony kapitału, ale poza kontami emerytalnymi.

Podsumowanie

Nie istnieje jedna uniwersalna obligacja dla wszystkich. Każdy inwestor ma inny horyzont czasowy, inne potrzeby płynności i inny poziom komfortu z zamrażaniem kapitału. Oferta obligacji skarbowych jest na tyle szeroka, że praktycznie każdy może dobrać coś sensownego pod własną sytuację.

Napisz w komentarzu, które obligacje Ty wybrałbyś dziś i dlaczego — krótki czy długi termin, stałe czy indeksowane inflacją? A może uważasz obligacje za zbędne w swoim portfelu?

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *