W miniony weekend wybuchła wojna między USA i Izraelem a Iranem. Rynki zareagowały zwiększoną zmiennością i nerwowymi ruchami na początku tygodnia, zwłaszcza w obszarze surowców. W takich momentach wielu inwestorów wstrzymuje swoje decyzje i czeka na rozwój sytuacji. Ja zrobiłem coś innego. Zgodnie z planem dołożyłem kolejne 800 zł do mojego portfela.
Nie dlatego, że wiem, co wydarzy się jutro. Tylko dlatego, że ten portfel od początku miał działać również w warunkach niepewności.
W dzisiejszym wpisie pokażę, jak wygląda mój portfel 800+ po 9 miesiącach inwestowania i czy ta strategia rzeczywiście ma sens w trudniejszym otoczeniu rynkowym.
Ile wynosi stopa zwrotu po 9 miesiącach inwestowania?
Przez 9 miesięcy wpłaciłem do portfela łącznie 7 200 zł. To dziewięć regularnych transz po 800 zł każda, bez przerw i bez prób dostosowywania momentu wpłaty do sytuacji rynkowej. Moja stopa zwrotu to 12,4%. Za chwilę zobaczysz wszystkie klasy aktywów i ich zysk lub stratę oraz oczywiście pełny portfel.

12,4% to nie jest wynik, który przyciąga nagłówki. Chociaż ja jestem z niego dumny. Wyobraź sobie, że co roku dostajesz taką podwyżkę w pracy. Portfel 800+ nie ma jeszcze dużej skali, ale istnieje wystarczająco długo, by przetestować moją konsekwencję.
Na czym polega strategia portfela 800+?
Jeżeli trafiasz na ten materiał po raz pierwszy, potrzebujesz krótkiego kontekstu. Portfel 800+ to seria, w której co miesiąc inwestuję 800 zł z myślą o wieloletnim horyzoncie i przekazaniu całości kwoty córce, kiedy osiągnie pełnoletność.
Ten portfel ma funkcjonować w zwykłym życiu. W realiach pracy zawodowej, obowiązków rodzinnych i ograniczonego czasu. Nie zakłada codziennego analizowania wykresów ani reagowania na każdą informację z rynku. Liczą się jasne zasady i powtarzalność decyzji.
Podstawą strategii jest prosty podział ról między aktywa. Część środków pracuje w instrumentach o relatywnie niskiej zmienności i przewidywalnym mechanizmie działania, a pozostała część daje ekspozycję na rynek akcji – zarówno zagranicznych, jak i polskich. Celem jest równowaga między wzrostem a stabilnością.
Struktura pozostaje niezmienna od początku:
- 50% portfela – obligacje skarbowe EDO kupowane w ramach IKE. Oddzielny wpis o obligacjach na 2026 znajdziesz tu
- 37,5% portfela – ETF na indeks S&P 500
- 12,5% portfela – akcje spółek dywidendowych

Dlaczego połowa portfela to obligacje EDO?
Połowa portfela znajduje się w obligacjach indeksowanych inflacją. W tym portfelu obligacje pełnią trzy konkretne funkcje:
- ograniczają zmienność całego portfela
- chronią realną wartość kapitału
- stabilizują portfel w okresach spadków na rynku akcji
Obligacje nie są po to, aby konkurować z rynkiem akcji w okresach hossy. Są po to, by w trudniejszych momentach działać jak stabilizator.
W sytuacji napięć geopolitycznych i wzrostu zmienności na rynkach akcji ta część portfela zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami. Nie reaguje gwałtownie. Nie generuje żadnych wahań. Jest przewidywalną oazą spokoju.
Aktualna wartość części obligacyjnej wynosi 3 664 zł, co oznacza stopę zwrotu na poziomie 1,81%. To wynik mało ekscytujący, ale dokładnie taki miał być.

Dodatkowym elementem tej części portfela jest sposób zakupu obligacji. Inwestuję w nie przez IKE-Obligacje. Oznacza to, że przy spełnieniu warunków ustawowych zyski z tej części portfela nie będą objęte podatkiem Belki.
W długim terminie ma to realne znaczenie, bo brak podatku i roczna kapitalizacja obligacji EDO zwiększają efektywną stopę zwrotu całej strategii.
Patrzę na to również w szerszym horyzoncie czasowym. Kiedy ja będę przechodził na emeryturę, moja córka będzie wchodziła w dorosłość. Środki wypłacone z IKE będę mógł w przyszłości przekazać w formie darowizny, bez dodatkowych podatków.
Dlaczego inwestuję w ETF na S&P 500?
Drugim filarem mojego portfela jest ETF na indeks S&P 500. To najprostszy sposób na udział w wynikach 500 największych amerykańskich – a często globalnych – spółek.
Zamiast wybierać pojedyncze firmy, kupuję cały rynek. To ogranicza ryzyko błędu selekcji i pozwala korzystać z długoterminowego wzrostu gospodarki USA.
Wybrany przeze mnie ETF – iShares Core S&P 500 – ma kilka cech, które były dla mnie istotne:
- koszt zarządzania: 0,07%
- replikacja fizyczna indeksu
- akumulacja i automatyczna reinwestycja dywidend

W obecnym kontekście wojny, napięć geopolitycznych i pesymistycznych informacji rynek akcji może reagować zwiększoną zmiennością. Możliwe są gwałtowne ruchy zarówno w dół, jak i w górę. Mimo to dokupiłem kolejną transzę ETF-u, trzymając się swojej strategii.
Na dziś sekcja ETF-owa portfela 800+ warta jest prawie 2 800 zł, a jej stopa zwrotu wynosi 3,28%.

To stosunkowo dynamiczny element mojej układanki. W krótkim terminie akcje reagują na emocje i zmiany oczekiwań. Jednak patrząc długoterminowo, zwłaszcza w ramach ETF-u, odzwierciedlają wyniki przedsiębiorstw i kondycję gospodarki.
Dlaczego tylko 12,5% portfela to pojedyncze akcje?
Ostatnie 12,5% portfela to akcje konkretnych spółek polskich. Interesują mnie stabilne biznesy od lat – jeśli nie dekad – wypłacające dywidendy oraz spółki, które już dzielą się zyskami z akcjonariatem, ale mają przed sobą dobre perspektywy.
Nie skupiam się na jednym sektorze. Inwestuję w budownictwo, handel czy branżę medyczną.
Łączna wartość polskiej części akcyjnej wynosi 970 zł, a stopa zwrotu to 9%.

Spółki indywidualne to najbardziej nieprzewidywalny segment portfela, dlatego jego udział w całości jest ograniczony. Nawet większe wahania pojedynczej spółki nie zdestabilizują całej konstrukcji.
Nowy nabytek – Neuca
Ostatnie 3 miesiące to zakupy akcji firmy Neuca. To firma działająca w sektorze ochrony zdrowia, skoncentrowana przede wszystkim na dystrybucji leków oraz rozwoju usług wspierających rynek apteczny i medyczny.
Model biznesowy opiera się na powtarzalnym popycie – zapotrzebowanie na leki i podstawowe produkty medyczne nie znika nawet w czasie spowolnienia gospodarczego. Dzięki temu przychody spółki są mniej cykliczne niż w wielu innych branżach.
Dodatkowo Neuca od lat rozwija segment przychodni i usług medycznych, co stopniowo zwiększa dywersyfikację źródeł przychodów i zmniejsza zależność wyłącznie od marż dystrybucyjnych.
W ostatniej dekadzie Neuca konsekwentnie zwiększała skalę działalności, podwajając swoje przychody. Równolegle rosły zyski operacyjne i netto – zysk netto zwiększył się z 94 mln zł w 2017 r. do ponad 150 mln zł w ostatnim okresie.

Zarząd zakłada, że rynek hurtu aptecznego wzrośnie w 2025 r. o około 7–8%, a w 2026 r. o 6%.
Analitycy rekomendują zakup akcji Neuca z ceną docelową 930 zł. Podchodzę z ostrożnością do rynkowych rekomendacji, ale przy obecnym kursie w okolicach 750 zł zauważam wciąż potencjał do wzrostu. Nie mówiąc o tym, że Neuca to polski arystokrata dywidendowy, dzielący się zyskiem z właścicielami akcji regularnie od ponad 20 lat.

Jak portfel 800+ wypada na tle indeksów?
Spójrzmy teraz na mój portfel nie przez pryzmat pojedynczych transakcji, ale jako całość. To dobry moment, żeby zweryfikować, jak ta konstrukcja zachowuje się w porównaniu z benchmarkami.

Portfel 800+ w kolorze zielonym zostawił daleko w tyle niemiecki indeks DAX. Pokonał również S&P 500, z zastrzeżeniem, że to tylko okres 9 miesięcy.

Nasz rodzimy WIG20 i ogólnie polska giełda ma bardzo dobrą passę w ostatnich latach, co widać po wzroście polskich blue chipów, ale również mniejszych spółek.
Mój portfel – dzięki komponentowi obligacyjnemu – porusza się stabilniej niż indeksy akcyjne. W okresach silniejszych wzrostów nie jest liderem, ale w momentach korekt nie doświadcza tak głębokich obsunięć.
Patrząc na relację między wkładem własnym a wartością portfela wyraźnie widać, że dopiero od niedawna można tę różnicę zaobserwować.

Przyrost wartości nie jest liniowy. Są okresy, w których portfel porusza się bokiem lub lekko spada, a następnie wraca do wzrostu.
W 2025 r. portfel zakończył rok wynikiem 12,1%, przy czym dynamika wzrostów była rozłożona w czasie – najlepszy miesiąc przyniósł ponad 5%, ale były też okresy słabsze.
W 2026 r. widać już większą zmienność – styczeń na lekkim plusie, luty pod kreską, marzec zaczął się dodatnio, ale to dopiero początek miesiąca.
To potwierdza, że nawet w krótkim horyzoncie wyniki nie idą jak po sznurku. Moja strategia opiera się jednak na regularności wpłat, a nie na próbie timingu rynku.

Strategia na kryzys
Na koniec warto odpowiedzieć na pytanie, czy konstrukcja mojego portfela 800+ ma sens w warunkach realnego kryzysu rynkowego.
Wojna na Bliskim Wschodzie może być w takim scenariuszu nie tyle bezpośrednią przyczyną głębokiej bessy, ile katalizatorem dla szerszych zmian – impulsem, który przyspieszy procesy już obecne w gospodarce.
Stany Zjednoczone funkcjonują dziś przy bardzo wysokim poziomie długu publicznego, a koszt jego obsługi rośnie wraz z rentownościami obligacji.
Jednocześnie wyceny części spółek technologicznych – mających istotny udział w indeksie S&P 500 – w wielu przypadkach opierają się na wysokich oczekiwaniach dotyczących przyszłego wzrostu. Jeżeli te oczekiwania zostaną zweryfikowane negatywnie, korekta może być dynamiczna.

37,5% mojego portfela jest powiązane z rynkiem amerykańskim poprzez szeroki ETF. W przypadku głębszej przeceny w USA ta część odczuje ją wyraźnie.
Świadomie akceptuję to ryzyko, ponieważ to akcje mają w długim terminie odpowiadać za wzrost kapitału.
Moja strategia niwelowania ryzyka polega na tym, że inwestuję w cały indeks obejmujący 500 spółek, a nie w pojedyncze firmy. Szeroka dywersyfikacja sektorowa zmniejsza ryzyko trwałej utraty kapitału wynikającej z problemów jednej branży czy spółki.
W przypadku głębokiej korekty na rynkach 50% portfela w obligacjach indeksowanych inflacją pełni funkcję stabilizującą. W momencie gwałtownej przeceny na rynku akcji ta część nie podąża w dół za rynkiem. Obligacje ograniczają skalę obsunięcia całego portfela i pozwalają utrzymać kontrolę nad zmiennością całej struktury.
Co w takim razie z polskimi akcjami? Polskie firmy na pewno dostaną rykoszetem w przypadku globalnej bessy. Jednak wiele z tych firm ma doświadczenie funkcjonowania w trudnych warunkach.
Neuca przeszła przez globalny kryzys finansowy w latach 2008–2009 i mimo wymagającego otoczenia kontynuowała wypłatę dywidendy. To nie oznacza, że kurs akcji nie może spaść, ale pokazuje, że model biznesowy potrafił działać nawet w okresie silnych turbulencji.
Ponadto przypisanie jedynie 12% całego portfela polskim spółkom dywidendowym było celowym zabiegiem ograniczającym ekspozycję na ryzykowne aktywa.
Jeżeli obecny konflikt, blokady handlowe czy wzrost cen surowców energetycznych staną się katalizatorem głębszej korekty w USA, mój portfel również odczuje spadki. Nie jest skonstruowany tak, aby ich uniknąć. Ale dzięki odpowiednim proporcjom i doborowi klas aktywów ma szansę poradzić sobie z tym wyzwaniem.
Podsumowanie
Po 9 miesiącach nie widzę powodów, by zmieniać założenia. Będę dalej inwestował 800 zł miesięcznie, utrzymując proporcje i pilnując dyscypliny.
Ten projekt nie ma imponować w krótkim terminie. Ma pokazać, że systematyczność i przemyślana konstrukcja mogą działać również wtedy, gdy świat staje się mniej przewidywalny.
Napisz w komentarzu, jak Ty reagujesz w momentach zwiększonej niepewności – trzymasz się planu, czy pozwalasz, by decyzje podejmowały za Ciebie emocje?








[…] inspiracje możesz zerknąć na mój portfel 800+, gdzie inwestuję co miesiąc małe kwoty i nawet w obecnych niepewnych czasach śpię […]
[…] W ostatnich miesiącach inwestorzy bardzo uważnie obserwują sytuację na Bliskim Wschodzie. Powód jest prosty — wojna i ropa. Pisałem o tym w ostatniej aktualizacji portfela 800+. […]