Jeżeli udało Ci się zgromadzić już pewne oszczędności, naturalnie pojawia się pytanie: co robić dalej? Bo samo odkładanie pieniędzy daje bezpieczeństwo, ale nie zawsze oznacza jeszcze skuteczne budowanie majątku.
W tym wpisie pokażę Ci, jak podszedłbym do kolejnych decyzji na trzech poziomach oszczędności i co powinno zmieniać się wraz ze wzrostem Twojego kapitału.
Do czego służą pieniądze?
Pierwszym krokiem po osiągnięciu danego progu oszczędności nie byłoby dla mnie szukanie najlepszych inwestycji. Najpierw podzieliłbym zgromadzone pieniądze według tego, kiedy i do czego będą mi potrzebne.
Jedna część powinna zapewniać bezpieczeństwo na wypadek utraty dochodu albo większego nieprzewidzianego wydatku. To będzie Twoja poduszka finansowa. Druga część może finansować cele zaplanowane na najbliższe lata. Dopiero trzeci koszyk to pieniądze, których nie będziesz potrzebował przez długi czas i które mogą stopniowo budować Twój majątek. Sprawdź ile odkładać, żeby nie pracować po 60-tce.
Może to oznaczać, że dwie osoby posiadające dokładnie takie same oszczędności podejmą zupełnie inne decyzje. Ktoś planujący zakup mieszkania będzie potrzebował znacznie większej części pieniędzy w łatwo dostępnej i bezpiecznej formie niż osoba, która ma już mieszkanie, stabilne dochody i nie przewiduje większych wydatków.
Dlatego nie zaczynałbym od pytania, jaki ETF, obligacje czy inną klasę aktywów kupić. Najpierw odpowiedziałbym sobie na pytanie, ile pieniędzy ma zapewniać mi bezpieczeństwo, ile będzie potrzebne na konkretne cele, a jaka część może być kapitałem długoterminowym.
Taki podział jest ważniejszy niż wybór konkretnego produktu finansowego, bo dopiero cel i horyzont określają, jakie ryzyko możesz zaakceptować.
Nie inwestuj pieniędzy tylko dlatego, że je masz
A zatem nie każda nadwyżka pieniędzy powinna automatycznie trafić na rynek finansowy. Jeżeli za dwa lata planujesz zakup mieszkania i potrzebujesz 150 tysięcy złotych wkładu własnego, inwestowanie całej tej kwoty w akcje tylko dlatego, że obecnie leży na koncie, może być złym pomysłem. Podobnie wygląda sytuacja z pieniędzmi przeznaczonymi na remont, samochód czy inne duże wydatki w najbliższych latach.
Powód jest prosty. Im krótszy horyzont, tym mniej czasu masz na odrobienie ewentualnego spadku wartości inwestycji. Jeżeli rynek akcji spadnie o 30%, a Ty za dwa miesiące musisz zapłacić za mieszkanie, budżet może się nie spiąć. Spadki na giełdach bywają głębsze i szybsze niż następujące po nich wzrosty.
Sama wysokość oszczędności nie wystarczy oczywiście, żeby zdecydować, co z nimi zrobić. Znaczenie mają również Twoje wydatki, dochody, zobowiązania i plany na kolejne lata. Ale 30, 100 i 300 tysięcy złotych dobrze pokazują, jak wraz ze wzrostem oszczędności mogą zmieniać się priorytety.
30 tysięcy złotych — uruchom proces
Zacznijmy od 30 tysięcy złotych. Przy takiej kwocie najpierw sprawdziłbym, jak dużą jej część rzeczywiście mogę przeznaczyć na długi termin. Jeżeli na czynsz, jedzenie i inne wydatki przeznaczasz 6 tysięcy miesięcznie i nie masz żadnej rezerwy finansowej, większość tych pieniędzy może nadal pełnić funkcję zabezpieczenia. Nie próbowałbym na siłę inwestować tylko po to, żeby pieniądze nie leżały na koncie.
Jeżeli natomiast wystarczająca poduszka już istnieje, nie masz drogich długów i przed Tobą nie ma dużych wydatków, część oszczędności może zacząć budować długoterminowy kapitał.
Na tym etapie skupiłbym się przede wszystkim na uruchomieniu procesu. Wybrał prostą strategię, zaczął regularnie inwestować i z każdą kolejną wypłatą zwiększał kapitał. Przy pierwszych 30 tysiącach ważniejsze od stworzenia idealnego portfela jest zbudowanie systemu, który będziesz w stanie kontynuować przez kolejne lata.

Warto zacząć od prostego połączenia ETF-ów i obligacji. ETF to fundusz notowany na giełdzie, który pozwala za pomocą jednego instrumentu inwestować w setki lub tysiące spółek z różnych krajów. Obligacje mogą z kolei stanowić spokojniejszą część portfela i ograniczać jego zmienność. Taki prosty portfel może być dobrym punktem wyjścia do nauki inwestowania, poznawania bardziej skomplikowanych instrumentów oraz stopniowego budowania kapitału.
100 tysięcy złotych — świadomie alokuj pieniądze
Przejdźmy do sytuacji, w której dysponujesz 100 tysiącami złotych. Tutaj przestrzeń do podziału pieniędzy jest już znacznie większa. Załóżmy, że 35 tysięcy stanowi Twoją rezerwę bezpieczeństwa, a 65 tysięcy to kapitał, którego nie planujesz wykorzystywać przez długi czas.
Te 65 tysięcy potraktowałbym już jako oddzielny portfel długoterminowy i przypisał mu konkretny cel. Może nim być na przykład budowanie dodatkowego kapitału na emeryturę. Przy takim horyzoncie można określić, jaką część portfela mają stanowić akcje, a jaką spokojniejsze aktywa, na przykład obligacje, i później trzymać się ustalonych proporcji.

Warto również wykorzystać konta emerytalne takie jak IKE i IKZE, które pozwalają inwestować długoterminowo z korzyściami podatkowymi. W ten sposób 65 tysięcy przestaje być po prostu kolejną kwotą oszczędności, a staje się kapitałem pracującym na konkretny cel.
Taki podział daje też jedną praktyczną korzyść. Wiesz, które pieniądze są Twoim zabezpieczeniem, a których nie powinieneś ruszać przy okazji kolejnego większego wydatku. Jeżeli z czasem rośnie Twoja nadwyżka finansowa, nie musisz też proporcjonalnie zwiększać obu części. Po zbudowaniu odpowiedniej rezerwy coraz większa część nowych oszczędności może trafiać bezpośrednio do portfela długoterminowego.
300 tysięcy złotych — zarządzaj zgromadzonym kapitałem
Przy 300 tysiącach złotych charakter decyzji zmienia się jeszcze bardziej. Załóżmy, że na bezpieczeństwo i cele w najbliższym okresie potrzebujesz łącznie 70 tysięcy. Pozostaje jednak pytanie, co zrobić z pozostałymi 230 tysiącami złotych kapitału długoterminowego.
Przy takiej kwocie nie zastanawiałbym się już tylko, gdzie ulokować kolejną wpłatę. Sprawdziłbym konstrukcję całego portfela: jaki udział mają akcje, obligacje i pozostałe aktywa, gdzie występuje zbyt duża koncentracja, jakie ponoszę koszty i czy wykorzystuję dostępne rozwiązania podatkowe, takie jak IKE czy IKZE, a wkrótce również OKI.

Na tym etapie sprawdziłbym również, czy poszczególne inwestycje rzeczywiście realizują określoną strategię. Jeżeli masz kilka ETF-ów, 10 spółek indywidualnych, obligacje i dwie małe sztabki złota, sam fakt posiadania różnych instrumentów nie oznacza jeszcze dobrej dywersyfikacji. Ważniejsze jest to, jaki udział w całym portfelu mają poszczególne klasy aktywów i z jakiego powodu w ogóle się w nim znajdują.
Nie komplikowałbym jednak portfela tylko dlatego, że dostępna kwota jest większa. Bardziej zależałoby mi na tym, żeby te 230 tysięcy pracowało według jednej spójnej strategii, zamiast być zbiorem przypadkowych inwestycji kupowanych przez lata. W moim osobistym portfelu emerytalnym trzymam globalny ETF, obligacje, metale, ale również pojedyncze akcje spółek dywidendowych. Nie boję się jednak mieć oddzielnego od inwestycji emerytalnych portfela ofensywnego, w którym inwestuję w spółki technologiczne.

Te trzy poziomy oszczędności można uprościć do trzech decyzji: przy 30 tysiącach uruchom proces, przy 100 tysiącach świadomie alokuj pieniądze, a przy 300 tysiącach coraz większą uwagę poświęcaj zarządzaniu zgromadzonym kapitałem.
Nie są to oczywiście sztywne granice. Chodzi o dopasowanie priorytetów, które naturalnie pojawia się wraz ze wzrostem majątku.
Wkład własny
Samo uporządkowanie oszczędności oczywiście nie wystarczy. Kolejnym krokiem jest systematyczne powiększanie puli pieniędzy, która buduje Twój majątek.
Załóżmy, że jedna osoba oszczędza 1000 zł miesięcznie, a druga 1500 zł. Różnica wynosi 500 zł miesięcznie, czyli 6 tysięcy złotych dodatkowego kapitału rocznie, jeszcze przed uwzględnieniem jakiejkolwiek stopy zwrotu.
Jeżeli Twój portfel to 30 tysięcy złotych, jeden punkt procentowy stopy zwrotu oznacza zaledwie 300 zł w skali roku. Zwiększenie miesięcznej wpłaty o 500 zł daje w tym samym czasie dodatkowe 6 tysięcy złotych.
Oczywiście nie oznacza to, że stopa zwrotu nie ma znaczenia. Pokazuje natomiast, gdzie na początku masz największą możliwość wpływania na tempo budowania kapitału.
Dlatego przy niewielkim portfelu większą uwagę zwracałbym na regularność, wysokość nadwyżki i stopniowe zwiększanie wpłat. Wraz ze wzrostem kapitału ta relacja zaczyna się jednak zmieniać.
Praca kapitału
Jeżeli masz zainwestowane 30 tysięcy złotych i dokładasz 1000 zł miesięcznie, w ciągu roku wpłacasz kolejne 12 tysięcy. Proste.
Wyobraź sobie jednak, że po kilku latach Twój portfel inwestycyjny ma już 100 tysięcy, a później nawet 300 tysięcy złotych.
Przyjmijmy wyłącznie dla ilustracji średnią stopę zwrotu Twoich inwestycji na poziomie 7% rocznie. Przy portfelu wartym 100 tysięcy odpowiada to 7 tysiącom złotych. Przy 300 tysiącach byłoby to już 21 tysięcy złotych.
Przy niewielkim portfelu to właśnie Twoje wpłaty wykonują więc większość pracy. Kiedy jego wartość rośnie do 100 czy 300 tysięcy, zyski z samego kapitału mogą być zbliżone lub większe niż Twój własny wkład.
To ważny moment w budowaniu majątku. Na początku niemal cały wzrost portfela zależy od tego, ile sam jesteś w stanie do niego dołożyć. Z czasem coraz większą część pracy zaczyna wykonywać zgromadzony wcześniej kapitał.
Zarządzanie portfelem
Większy kapitał jest bardziej wrażliwy na błędy w zarządzaniu. Duże oszczędności nie oznaczają automatycznie, że powinieneś szukać coraz bardziej ryzykownych sposobów jego pomnażania. Często jest wręcz odwrotnie. Im więcej udało Ci się zgromadzić, tym więcej kosztują również błędy.
Przy pierwszych 30 tysiącach kluczowe jest rozpoczęcie regularnego inwestowania. Przy kilkuset tysiącach coraz większego znaczenia nabiera to, czy portfel jest odpowiednio zdywersyfikowany, ile płacisz w kosztach, czy efektywnie wykorzystujesz dostępne rozwiązania podatkowe i przede wszystkim, czy poziom ryzyka odpowiada Twoim celom.
Prosty przykład to koszty. Fundusze inwestycyjne bardzo często pobierają opłaty za zarządzanie w wysokości 2%.
Przy kapitale 30 tysięcy złotych mówimy tu o 600 zł rocznie. Przy 100 tysiącach jest to już 2 tysiące złotych, a przy 300 tysiącach — 6 tysięcy złotych rocznie. I są to koszty, które ponosisz każdego kolejnego roku.

Samodzielne prowadzenie swoich inwestycji może być znacznie tańsze. W przypadku prostego portfela zbudowanego na przykład z niskokosztowych ETF-ów i obligacji różnica w kosztach może być bardzo duża.
Podobnie jest z koncentracją. Jeżeli połowę portfela stanowi jedna spółka, jeden sektor albo jeden rodzaj aktywów, wraz ze wzrostem kapitału rośnie również nominalna kwota wystawiona na jedno konkretne ryzyko.
Oszczędzanie jest więc początkiem procesu, a nie jego końcem. Kiedy zgromadzisz już pierwszą większą kwotę, kolejnym krokiem jest zdecydowanie, które pieniądze mają zapewniać Ci bezpieczeństwo, które finansować najbliższe cele, a które mogą przez wiele lat budować Twój majątek.
Bo wraz ze wzrostem oszczędności powinno zmieniać się nie tylko saldo Twojego konta, ale również sposób, w jaki zarządzasz pieniędzmi.







