Wiele osób regularnie oszczędza. Część z nas inwestuje, część decyduje się na nadpłacanie kredytu, inni odkładają na poduszkę finansową lub emeryturę. Ale nawet takie podejście nie gwarantuje, że naprawdę zbudujemy zadowalający nas majątek.
Problem polega na tym, że pojedyncze świadome decyzje nie zawsze tworzą dobry plan. Możesz robić wiele rzeczy poprawnie, a mimo to nie zbliżać się do swoich finansowych celów.
W tym artykule pokażę pięć filarów, które sam sprawdziłbym w pierwszej kolejności. Jeżeli choć jeden z nich nie działa, cały plan może być znacznie słabszy, niż Ci się wydaje.
Czy masz z czego budować majątek?
To może wydawać się oczywiste, ale właśnie tutaj bardzo wiele osób popełnia pierwszy błąd.
Kiedy zaczynamy interesować się finansami, niemal od razu chcemy wiedzieć, w co inwestować. Szukamy najlepszych ETF-ów, porównujemy rachunki maklerskie, analizujemy spółki i historyczne stopy zwrotu. Tymczasem inwestowanie powinno być dopiero kolejnym etapem. Twoja strategia zaczyna się znacznie wcześniej. Sprawdź wpis o dorabianiu się na etacie.
Jasne jest, że jeżeli pod koniec miesiąca nie masz z czego oszczędzać, trudno mówić o budowaniu majątku. Niezależnie od tego, jak dobrą strategię wybierzesz i jak wysokie stopy zwrotu osiągniesz w przyszłości, najpierw potrzebujesz kapitału, który będzie mógł pracować.
Wyobraź sobie dwie osoby. Obie zarabiają dokładnie 8 tysięcy złotych netto miesięcznie. Pierwsza od samego początku odkłada 10% swoich dochodów, czyli 800 zł miesięcznie. Druga wydaje praktycznie całą pensję, zakładając, że zacznie oszczędzać wtedy, gdy będzie zarabiała więcej.
Po dziesięciu latach pierwsza osoba zgromadzi z samego oszczędzania 96 tysięcy złotych. I to jeszcze zanim uwzględnimy jakiekolwiek zyski z inwestowania. Druga, mimo identycznych zarobków przez cały ten okres, praktycznie nie zbudowała żadnego kapitału.

To pokazuje, że największa różnica między ludźmi bardzo często nie powstaje na giełdzie. Powstaje znacznie wcześniej – w budżecie domowym. Regularna nadwyżka finansowa jest paliwem dla całego planu budowania majątku. Bez niej nawet najlepsze inwestycje niewiele zmienią.
Co ważne, nie chodzi o to, żeby odkładać ogromne kwoty. Znacznie większe znaczenie ma regularność. Nawet jeśli na początku jest to 5 czy 10 procent dochodów, z czasem, wraz ze wzrostem zarobków, ta kwota może systematycznie rosnąć.
To właśnie dlatego często powtarzam, że budowanie majątku jest bardziej maratonem niż sprintem. Nie wygrywa ten, kto przez kilka miesięcy odkłada bardzo dużo. Wygrywa ten, kto potrafi robić to konsekwentnie przez wiele lat, jeśli nie dekad.
Ale sama nadwyżka finansowa to dopiero początek. Bo nawet najlepiej zaplanowane oszczędzanie może bardzo szybko się rozsypać, jeśli życie wystawi nas na próbę.
Plan na kryzys
Załóżmy, że udało Ci się już wypracować regularną nadwyżkę finansową. Co miesiąc odkładasz pieniądze i konsekwentnie realizujesz swój plan.
Wiele osób na tym etapie chce jak najszybciej przeznaczyć każdą wolną złotówkę na inwestycje. Intencje są dobre, ale pojawia się pytanie, które moim zdaniem warto sobie zadać wcześniej.
Co stanie się z Twoim planem, jeżeli jutro wydarzy się coś nieprzewidzianego?
Może zepsuje się samochód. Być może konieczny będzie kosztowny remont mieszkania. A może przez kilka miesięcy będziesz mniej zarabiać albo całkowicie utracisz pracę.
Takie sytuacje zdarzają się praktycznie każdemu z nas. Różnica polega na tym, że jedni są na nie przygotowani, a inni dopiero wtedy uświadamiają sobie, jak kruchy był ich plan finansowy.
Jeżeli w takiej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest sprzedaż inwestycji albo zaciągnięcie kredytu, oznacza to, że cały system stoi na bardzo słabym fundamencie. W praktyce może się okazać, że kilka lat regularnego inwestowania zostanie przerwanych przez jedno nieprzewidziane wydarzenie.
Właśnie dlatego poduszka finansowa nie jest alternatywą dla inwestowania. Ona nie zmniejsza tempa budowania majątku. Wręcz przeciwnie. Sprawia, że jesteś w stanie inwestować również wtedy, gdy życie przestaje układać się idealnie.
Często mówi się, że gotówka „nie pracuje”. To prawda. Ale celem poduszki finansowej nie jest generowanie wysokiej stopy zwrotu. Jej zadaniem jest chronić cały plan.
To trochę jak fundament domu. Sam w sobie nie wygląda efektownie i nie zwiększa wartości budynku tak jak kolejne piętro, ale bez niego cała konstrukcja staje się znacznie mniej stabilna.
I właśnie dlatego uważam, że dobrze zbudowany majątek nie opiera się wyłącznie na maksymalizacji zysków. Równie ważne jest ograniczanie ryzyka sytuacji, które mogłyby ten plan całkowicie wykoleić.
Kiedy jednak masz już zarówno regularną nadwyżkę finansową, jak i odpowiednie zabezpieczenie na trudniejsze momenty, pojawia się kolejne pytanie. Być może nawet najważniejsze z punktu widzenia długoterminowego budowania majątku.
Czy Twoje pieniądze dobrze pracują?
Dochodząc do tego etapu, wiele osób ma tendencję do zatrzymania się na samym oszczędzaniu. Co miesiąc odkładają pieniądze, obserwują, jak saldo na koncie systematycznie rośnie i mają poczucie, że ich sytuacja finansowa staje się coraz lepsza.
I rzeczywiście – samo regularne oszczędzanie, nawet niewielkich kwot, jest ogromnym krokiem naprzód w porównaniu z życiem od wypłaty do wypłaty.
Jednak budowanie kapitału i pomnażanie kapitału to dwie różne rzeczy.
Pieniądze pozostawione przez wiele lat wyłącznie na rachunku bankowym z czasem tracą swoją siłę nabywczą. Nawet jeżeli nominalnie ich przybywa, inflacja sprawia, że można za nie kupić coraz mniej.
W Polsce średnia inflacja za ostatnie 25 lat wyniosła 3,6% rocznie. Jeśli przyjmiemy podobne tempo na najbliższe dwie dekady, oznacza to, że ceny w gospodarce wzrosną o ponad 100%.

Dlatego na pewnym etapie warto zastanowić się, czy część zgromadzonego kapitału nie powinna zacząć pracować.
Załóżmy, że przez 20 lat odkładasz 500 zł miesięcznie. Łącznie uzbierasz w tym czasie 120 tysięcy złotych. Jeżeli jednak ten kapitał będzie pracował ze średnią stopą zwrotu wynoszącą 9% rocznie – a to historyczna średnia dla globalnego indeksu akcji – wartość portfela przekroczy 330 tysięcy złotych.
Ponad 200 tysięcy złotych różnicy nie wynika z tego, że zacząłeś odkładać więcej pieniędzy. Wynika z tego, że przez wiele lat Twój kapitał pracował razem z Tobą.

Oczywiście to jedynie przykład. Takie wyniki nie są gwarantowane, a poszczególne lata mogą wyglądać zupełnie inaczej. Na rynku będą pojawiały się zarówno okresy dynamicznych wzrostów, jak i bolesnych spadków.
Ten przykład pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego niż konkretna stopa zwrotu.
Największym sprzymierzeńcem inwestora nie jest idealny moment wejścia na rynek. Jest nim czas.
To właśnie dlatego warto możliwie wcześnie przejść z etapu samego oszczędzania do etapu świadomego inwestowania. Nie po to, żeby codziennie obserwować wykresy, ale żeby dać zgromadzonemu kapitałowi szansę na długoterminowy wzrost.
Jednocześnie samo inwestowanie również nie wystarczy. Nawet świetny portfel może okazać się portfelem niedopasowanym do Twojej sytuacji.
Portfel idealny
Kiedy zaczynamy interesować się inwestowaniem, bardzo łatwo wpaść w pułapkę porównywania się z innymi. W internecie nie brakuje osób pokazujących swoje portfele, wysokie stopy zwrotu czy odważne decyzje inwestycyjne. Widzimy efekt końcowy, ale bardzo rzadko znamy całą historię stojącą za tymi liczbami.
Nie wiemy, ile dana osoba zarabia. Nie wiemy, czy ma dzieci, kredyt hipoteczny, własną firmę albo stabilne zatrudnienie. Nie wiemy również, jak zachowuje się podczas poważniejszego kryzysu na rynku. A mimo to wiele osób próbuje kopiować cudzą strategię, zakładając, że skoro sprawdziła się u kogoś innego, to sprawdzi się również u nich.
Moim zdaniem właśnie tutaj warto się na chwilę zatrzymać.
Dobry portfel inwestycyjny to nie ten, który osiągnął najwyższą stopę zwrotu w ostatnich latach. Dobry portfel to taki, który jesteś w stanie konsekwentnie realizować przez następnych dziesięć czy dwadzieścia lat.

Wyobraź sobie osobę, która ma 28 lat, nie ma dzieci, posiada stabilną pracę i mieszkanie kupione przez rodziców. Teraz porównaj ją z kimś, kto ma 52 lata, spłaca jeszcze kredyt hipoteczny, utrzymuje rodzinę i za kilkanaście lat planuje przejść na emeryturę.
Czy w obu przypadkach powinniśmy inwestować w identyczny sposób? Zdecydowanie nie. Sytuacja życiowa tych osób jest zupełnie inna. Inny jest horyzont inwestycyjny, potrzeby oraz tolerancja ryzyka.
Dlatego zamiast pytać: „Jaki portfel jest najlepszy?”, zadaj sobie inne pytanie: czy mój portfel pasuje do mnie? Mój wpis o portfelu 1 mln zł tutaj.
Bo nawet najlepiej zaprojektowana strategia nie będzie dobra, jeśli po pierwszej większej przecenie nie będziesz w stanie się jej trzymać. To właśnie konsekwencja, a nie perfekcyjna konstrukcja portfela, najczęściej decyduje o końcowych wynikach inwestora.
I to prowadzi nas do ostatniego filaru. Moim zdaniem najważniejszego.
Czy wiesz, dokąd zmierzasz?
Celowo zostawiłem ten punkt na sam koniec.
Bo możesz mieć regularną nadwyżkę finansową, posiadać dobrze zbudowaną poduszkę bezpieczeństwa, a nawet z sukcesami inwestować. Ale czegoś w tej układance może brakować.
Bardzo często rozmawiamy o tym, w co inwestować, ile odkładać albo jak zbudować portfel. Znacznie rzadziej zadajemy sobie pytanie, po co właściwie to wszystko robimy?
Dla jednej osoby celem będzie spokojna emerytura. Dla innej możliwość wcześniejszego zakończenia pracy zawodowej. Ktoś inny będzie chciał zabezpieczyć przyszłość swoich dzieci, kupić wymarzone mieszkanie albo po prostu zyskać większą swobodę podejmowania życiowych decyzji.
Nie ma jednego właściwego celu.
Ale bardzo trudno przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat konsekwentnie odkładać pieniądze, jeżeli nie wiesz, dokąd prowadzi Cię ta droga.
To właśnie cel sprawia, że łatwiej utrzymać dyscyplinę podczas gorszych miesięcy. To on pomaga nie rezygnować z inwestowania, kiedy na rynku pojawiają się spadki. I to światełko na końcu tunelu przypomina, że budowanie majątku nigdy nie jest celem samym w sobie.
Pieniądze są tylko narzędziem. To one mają dawać większe możliwości, większy spokój i większą niezależność.
Podsumowanie
Jeżeli podczas lektury zauważyłeś, że jeden z tych pięciu filarów wymaga u Ciebie poprawy, to bardzo dobrze. Lepiej dostrzec to dziś niż za kilkanaście lat, kiedy naprawienie błędów będzie znacznie trudniejsze.
Budowanie majątku nie sprowadza się do znalezienia idealnego ETF-u, najlepszej spółki czy najwyższej stopy zwrotu. Zaczyna się znacznie wcześniej – od regularnej nadwyżki finansowej, odpowiedniego zabezpieczenia na trudniejsze momenty, świadomego inwestowania, dobrze dopasowanego portfela oraz jasno określonego celu.
To właśnie te pięć filarów tworzy plan, który ma szansę działać nie przez kilka miesięcy, ale przez wiele lat.







