Czasem w pracy są takie dni, że wiadomość o spotkaniu z szefem jeden na jeden nie wróży niczego dobrego. W głowie od razu pojawiają się różne scenariusze. Tym razem jest jednak inaczej. Siedzisz w gabinecie przełożonego i zbierasz szczękę z podłogi, bo właśnie dostałeś podwyżkę.
To świetna wiadomość.
Tylko co zrobić z tą podwyżką, żeby za rok mieć poczucie, że naprawdę zmieniła Twoje finanse, a pieniądze nie rozpłynęły się w codziennych wydatkach?
W tym wpisie znajdziesz pięć rzeczy, które zrobiłbym z każdą podwyżką, żeby zamiast wyższych wydatków zacząć budować majątek i jednocześnie poprawić jakość swojego życia.
Zastanów się przez chwilę. Czy pamiętasz, na co przeznaczyłeś swoją ostatnią podwyżkę? Większość z nas pamięta sam moment jej otrzymania, ale już znacznie trudniej przypomnieć sobie, co konkretnie zmieniła w naszych finansach. I właśnie dlatego warto mieć prosty plan na swoją podwyżkę.
Żeby pokazać to na konkretnym przykładzie, załóżmy, że dostałeś 1200 zł podwyżki netto. Nie premii i nie jednorazowej nagrody. Od przyszłego miesiąca co miesiąc na Twoje konto będzie wpływać o 1200 zł więcej, czyli w sumie 14 400 zł rocznie.
Większość ludzi patrzy na podwyżkę wyłącznie przez pryzmat większych możliwości zakupowych.
Tymczasem ja patrzę na nią zupełnie inaczej.
Dla mnie każda podwyżka to moment, w którym można na stałe poprawić swoją sytuację finansową.
Zastanów się, zanim wydasz pierwszą złotówkę
Pierwszą rzeczą, którą zrobiłbym po otrzymaniu podwyżki, byłoby… siedzenie z założonymi rękami. Czyli innymi słowy nie zrobiłbym nic.
Nie kupowałbym nowego telefonu, T-shirtu za 500 zł ani nie szukał większego mieszkania. Nie dlatego, że to złe decyzje, ale dlatego, że podwyżka bardzo często wywołuje euforię.
Pojawia się myśl: „W końcu mnie na coś stać.”
I rzeczywiście – często możemy sobie pozwolić na droższą rzecz. Problem polega na tym, że bardzo łatwo pomylić chwilową radość z rzeczywistą potrzebą.
Ekonomiści nazywają to inflacją stylu życia. Wraz ze wzrostem dochodów bardzo szybko rosną również nasze wydatki. Lepszy telefon, droższe wakacje, częstsze jedzenie na mieście czy wyższa rata za nowy samochód. Każda z tych decyzji wydaje się niewielka, ale po kilku miesiącach okazuje się, że cała podwyżka po prostu zniknęła, a jedynymi jej beneficjentami są globalne korporacje.
Dlatego przez pierwszy miesiąc żyłbym dokładnie tak jak wcześniej. To prosty sposób, żeby sprawdzić, czy naprawdę potrzebujesz tych dodatkowych pieniędzy na bieżące wydatki, a jednocześnie dać sobie czas na spokojne zaplanowanie kolejnych decyzji.
Podwyżka nie oznacza automatycznie wyścigu.
Nie musisz wydać jej w pierwszym tygodniu.
Najpierw zwiększ swoje bezpieczeństwo finansowe
Po chwili refleksji pierwsze 300 zł przeznaczyłbym na zwiększenie swojego bezpieczeństwa finansowego.
Jeżeli nie masz jeszcze poduszki finansowej, to właśnie teraz jest dobry moment, żeby zacząć ją budować lub systematycznie powiększać. Dzięki temu niespodziewana awaria samochodu, utrata pracy czy większy wydatek nie będą oznaczały konieczności sięgania po kredyt albo sprzedaży inwestycji w najgorszym możliwym momencie.
Jeżeli masz już odpowiednią poduszkę finansową, warto zastanowić się nad spłatą najdroższych zobowiązań. Kredyt konsumpcyjny czy zadłużenie na karcie kredytowej często kosztują znacznie więcej, niż jesteśmy w stanie zarobić na inwestycjach. Pozbycie się takich długów bywa jedną z najlepszych inwestycji, jakie można zrobić.
A może masz kredyt hipoteczny?
Pomyśl nad jego nadpłacaniem. 300 zł miesięcznie nie wydaje się gigantyczną kwotą, ale w perspektywie roku mówimy już o kilku tysiącach złotych. A to zawsze pozytywnie wpłynie na Twoją miesięczną ratę.
Kiedy finanse są stabilne, znacznie łatwiej myśleć o długoterminowym inwestowaniu.
Podwyżka powinna przede wszystkim zwiększyć poczucie bezpieczeństwa, a nie tylko poziom miesięcznych wydatków.
To właśnie solidne fundamenty pozwalają później spokojnie budować majątek przez wiele kolejnych lat.
Zamień połowę podwyżki na aktywa
Z naszej podwyżki zostało jeszcze 900 zł. Z tej kwoty wydzieliłbym 600 zł i przeznaczył je na regularne inwestowanie.
Dlaczego właśnie połowę naszej podwyżki?
Bo podwyżka powinna poprawić zarówno Twoją przyszłość, jak i teraźniejszość. Gdybyś inwestował całość, bardzo szybko mógłbyś poczuć, że ciężka praca nie zmienia jakości Twojego życia. Gdybyś z kolei wydał wszystko, za kilka lat prawdopodobnie nawet nie pamiętałbyś, że kiedykolwiek dostałeś podwyżkę.
Połowa wydaje mi się rozsądnym kompromisem między korzystaniem z owoców swojej pracy a budowaniem majątku.
W inwestowaniu nie wierzę w szybkie zyski czy próby przewidywania rynku. Wręcz przeciwnie.
Chodzi o to, żeby wykorzystać największą przewagę pracownika etatowego – regularne dochody i czas. Co miesiąc dokładamy kolejną kwotę, a procent składany w długim terminie robi za nas całą pracę.
Załóżmy, że te 600 zł miesięcznie trafia do szeroko zdywersyfikowanego funduszu ETF inwestującego w globalny rynek akcji. Historycznie tego typu inwestycje przynosiły średnio 9% rocznie. Oczywiście przyszłe wyniki nigdy nie są gwarantowane, ale mówimy tu o perspektywie wielu dekad. Dodatkowo bezczynność kapitału, z powodu inflacji, może nas kosztować o wiele więcej niż ograniczone ryzyko, które podejmiemy.

Inflacja w Polsce w ciągu ostatnich 25 lat osiągnęła poziom 3,6% rocznie. Jeżeli przyjmiemy podobne tempo na najbliższe dwie dekady, oznacza to, że ceny w gospodarce wzrosną o ponad 100%. Innymi słowy, pieniądz będzie miał znacznie mniejszą siłę nabywczą niż dziś.
Po 10 latach regularnego inwestowania 600 zł miesięcznie Twój portfel inwestycyjny byłby wart około 116 tysięcy złotych. Sam wpłaciłbyś w tym czasie 72 tysiące złotych, a pozostałe 44 tysiące złotych wypracowałby rynek.

I dlatego regularność jest kluczowa.
Nie dlatego, że jedna wpłata zmieni nasze życie, ale dlatego, że dziesiątki kolejnych wpłat zaczynają działać jak kula śnieżna. Im wcześniej zaczniemy, tym większe korzyści.
Jeżeli inwestujesz z myślą o odległej przyszłości, warto rozważyć IKE lub IKZE. To specjalne konta emerytalne stworzone z myślą o długoterminowym inwestowaniu, które pozwalają korzystać z bardzo atrakcyjnych ulg podatkowych. W wielu przypadkach właśnie od nich warto zacząć budowanie portfela emerytalnego, zanim sięgniemy po zwykły rachunek maklerski.
Jednak to nie wybór konkretnego ETF-a, ale rozpoczęcie regularnego inwestowania może być najlepszą decyzją w kontekście naszej podwyżki. Bo każda kolejna wypłata sprawia, że Twój majątek rośnie nie tylko dzięki nowym wpłatom, ale również dzięki pieniądzom, które od lat pracują już na rynku.
To zresztą jeden z powodów, dla których od ponad roku prowadzę serię Portfel 800+. Pokazuję w niej, jak wygląda regularne inwestowanie niewielkiej kwoty miesiąc po miesiącu. Bez szukania idealnego momentu i bez zgadywania, co wydarzy się na rynku za tydzień czy miesiąc.

Przez ostatnich 12 miesięcy wpłaciłem do portfela łącznie 9600 zł, inwestując regularnie po 800 zł miesięcznie. Moja czasowo ważona stopa zwrotu to 19%, a prosta stopa zwrotu 7,7%.
W tym projekcie chciałem w praktyce sprawdzić, czy konsekwencja rzeczywiście działa.
I właśnie taki sposób inwestowania najbardziej przekonuje mnie również przy podwyżkach.
Zainwestuj w siebie
Z naszej podwyżki została nam jeszcze kwota 300 zł miesięcznie.

Bardzo często można usłyszeć, że każdą dodatkową złotówkę należy odkładać i inwestować. Problem w tym, że dla większości ludzi taki plan po prostu nie jest realny. Po kilku miesiącach pojawia się zmęczenie, frustracja i w końcu rezygnacja.
Podwyżka ma przecież również poprawić jakość naszego życia i działać motywująco.
Dlatego ostatnie 300 zł potraktowałbym jako pieniądze dla siebie.
Jeżeli widzisz możliwość zdobycia nowych kompetencji, zapłaciłbym za szkolenie, naukę języka czy certyfikat, który zwiększy Twoją wartość na rynku pracy. To inwestycja, która może przełożyć się na kolejne podwyżki w przyszłości. Być może od dłuższego czasu chciałeś przetestować płatny model sztucznej inteligencji? Właśnie teraz masz taką możliwość.
Jeżeli jednak nie potrzebujesz dziś dodatkowych kursów, po prostu poprawiłbym swój komfort życia. Lepszy hotel na wakacjach, nowe hobby czy wyjście do restauracji od czasu do czasu nie są absolutnie finansowym błędem.
Błędem jest dopiero sytuacja, w której cała podwyżka znika w rosnących wydatkach.
Moim zdaniem budowanie majątku nie polega na odmawianiu sobie wszystkiego przez trzydzieści lat.
Polega na znalezieniu równowagi między teraźniejszością a przyszłością.
Korzystamy z efektów swojej pracy już dziś, ale jednocześnie dbamy o to, żeby część dodatkowych pieniędzy pracowała również na nasze przyszłe bezpieczeństwo i niezależność finansową.
Zamień jedną podwyżkę w system
Nasze 1200 zł zostało już rozdysponowane. Część zwiększyła bezpieczeństwo finansowe, część trafiła na inwestycje, a pozostałe pieniądze przeznaczyliśmy na siebie i poprawę jakości życia.
W tym momencie większość osób uznałaby, że temat jest zamknięty.
Tymczasem została nam jeszcze jedna rzecz do zrobienia.
Największy majątek bardzo rzadko powstaje dzięki jednej spektakularnej decyzji. Znacznie częściej budują go dziesiątki małych decyzji podejmowanych przez wiele lat.
Jedna dobrze wykorzystana podwyżka nie zrobi z nikogo milionera.
Ale pięć czy sześć kolejnych, wykorzystanych w podobny sposób, może całkowicie zmienić Twoją sytuację finansową.
Dlatego zamiast za każdym razem zastanawiać się od nowa, co zrobić z dodatkowymi pieniędzmi, warto stworzyć prostą zasadę. Dzięki temu każda kolejna podwyżka nie będzie wymagała podejmowania trudnych decyzji ani walki z własnymi emocjami.
Wystarczy zastosować wcześniej ustalony plan.
To samo dotyczy zresztą nie tylko podwyżek.
Premia, zwrot podatku, spadek, sprzedaż samochodu czy mieszkania – każda dodatkowa gotówka może być okazją nie tylko do poprawy jakości życia, ale również do zwiększenia majątku.
Im szybciej stworzysz własny system postępowania z takimi pieniędzmi, tym mniejsza szansa, że rozpłyną się one w codziennych wydatkach.
Dobrze wykorzystana podwyżka staje się kolejnym krokiem do finansowej niezależności.
Podsumowanie
Na pierwszy rzut oka 1200 zł podwyżki może nie wydawać się kwotą, która zmieni nasze życie.
Jednak odpowiednio wykorzystana może mieć ogromny wpływ na to, jak będą wyglądały nasze finanse za kilkanaście lat.
Pamiętaj, że podwyżka sama w sobie nie buduje majątku.
To dopiero decyzje podjęte po jej otrzymaniu sprawiają, że dodatkowe pieniądze zaczynają pracować również na naszą przyszłość.







